Wstałam z ziemi. Zamknęłam drzwi na zamek. Zsunęłam się po nich na ziemię. Siedziałam pod tymi drzwiami, a z mojej ręki leciało coraz więcej krwi. Każdy oddech sprawiał większy ból. Położyłam rękę na podłodze. Po 2 minutach spojrzałam na ziemię. Po kafelkach płynęła strużka mojej krwi.
Nagle spojrzałam na okno, a później na apteczkę. Zamknęłam drzwi na klucz i podpełzłam do apteczki. Wyjęłam z niej: gazę, bandaż oraz wodę utlenioną. Przemyłam ranę wodą. Syknęłam cicho. Przetarłam ranę gazą i owinęłam przecięcie bandażem. Podeszłam do okna po czym otworzyłam je. Przerzuciłam nogi przez parapet, chwyciłam rękoma framugi okna i odepchnęłam się. Pod oknem był jakiś kolczasty krzew ( chyba róża ). Miałam więc całe podrapane nogi oraz ręce.
Wybiegłam przed bramę domu. Chciałam udać się do parku. Poszłam więc w jego kierunku.
Gdy doszłam do parku, na ławce siedział Louis z założonymi rękoma, a z jego ust spływała bodajrze krew. Usiadłam na krańcu ławki. Zerknęłam na Louisa.
- Krew ci leci.?- Spytał po chwili Louis patrząc na moją ręknę oblizując swe białe i długie kły.
- Yyy...nie- Odpowiedziałam po chwili wachając się lekko i zakrywając nadgarstek.
- Przecież czuję tu krew.!- Krzyknął Louis pociągając nosem.
- To fajnie...- Powiedziałam szeptem zakładając włosy za ucho i nie patrząc w oczy Louisa, byłam zakłopotana.
- Haha...boisz się mnie.?- Spytał przysuwając się do krańca ławki na którym siedziałam.
Nie odpowiedziałam. Gdybym mogła odsunęłabym się dalej, ale się nie da.
- No odpowiedz.!- Ryknął na mnie Lou.
- Proszę...odejdź...- Powiedziałam, spojrzałam na Louisa, a w moich oczach pojawił się lęk.
- Odpowiedz mi.!
- Tak.! Boję się ciebie.! A teraz już idź.!
- Nie.!
Zerwałam się z ławki. Louis chwycił mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Nagle jego usta znalazły się na moich. Byłam oszołomiona. Oderwałam się od niego i drapnęłam w przedramię. Louis dalej siedział w początkowej pozycji lecz teraz miał na swojej skórze ślady moich paznokci.
Pobiegłam do domu. Wbiegłam do pokoju i zaczęłam płakać. Bałam się go cholernie, kto wie co on może mi zrobić.? A teraz jeszcze wie gdzie mieszkam i w każdej chwili może do mnie przyjść. To straszne. Przecież on mnie może zabić.!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz