Leżałam na łóżku i patrzyłam się w sufit. Myślałam o Louisie. O nim i o tym co robi. Tak, to złe, ale on to robi aby się wyżyć, a nie bo jest po prostu mordercą. I dlatego, że śmierć sprawia mu przyjemność. W sumie to mogę go chronić przed glinami ale nie chcę. Gdybym do niego nie czuła tego całego głupiego zauroczenia to od razu bym go wydała. Że też to zawsze ja mam takiego pecha. No trudno. Trzeba to przetrwać. Może zaraz mi to zauroczenie przejdzie, a przynajmniej mam taką nadzieję.
Wstałam z łózka i poszłam do salonu. Spojrzałam na zegarek. Była pierwsza w nocy. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Poszłam do mojego pokoju i wzięłam telefon do ręki.
- O, SMS od mamy. Jak miło - Powiedziałam sama do siebie.
,, Witaj kochanie. Przepraszam jeśli Cię budzę. Chciałam Ci tylko przekazać, że muszę zostać w LA na dłużej. Będę Ci wysyłać pieniądze. Jesteś już dużą dziewczynką i mam nadzieję, że nic głupiego nie zrobisz. Nie nadużyj mojego zaufania do Ciebie. Kocham mama.''. ,,Eh...serio.?! To może niech tam już zostanie na zawsze, a nie, że jej się przedłużył pobyt. Ja jakoś sobie poradzę.! '' - Pomyślałam.
Po chwili ochłonęłam i poszłam na ogród. Usiadłam na ławce pod drzewem obok wejścia do domu. Zaczęłam się zastanawiać nad tym czy moja mama serio ma tam wydłużony pobyt czy może coś się stało. Albo czy po prostu ma mnie dość. W sumie gdybym ja miała taką córkę to też miałabym jej dość, więc rozumiem moją mamę. Ale może mi o tym powiedzieć, a nie uciekać do LA.
Oparłam się plecami o opacie ławki. Nale spojrzałam na pusta działkę do wykupienia na przeciwko mojego domu. Albo mi się wydawało alby widziałam tam dwoje świecących oczu. Po chwili przetarłam moje oczy. Spojrzałam w ciemność jeszcze raz. Chyba się jednak nie myliłam. Ale teraz tych ,, ogników '' było więcej. I wszystkie oczy było skierowane na mnie. W moim kierunku. To było przerażające. Nagle jedna para oczu zaczęła się zbliżać w moją stronę. Zamarłam. Nie wiedziałam co robić. Bałam się nawet podnieść z ławki. Osoba o iskrzących oczach jakby zaczęła iść szybciej. Moje serce biło jak młot. Nagle zobaczyłam wyłaniającą się z cienia postać.
Owa osoba uśmiechnęła się szeroko obnażając swe długie białe kły. Postać miała twarz oszpeconą blizną. Blizna przechodziła przez prawie całą twarz. Chłopak stanął na środku drogi.
- Ej.! Ludzie kolejna ofiara.! Chodźcie.! - Krzyknął do swych towarzyszy.
Czułam jakby moje serce zaraz miało wyskoczyć mi z klatki piersiowej. Byłam przerażona. Nagle coś z prędkością światła powaliło wampira na ziemię. Reszta zbliżających się wampirów znikła jakby przerażona.
- C,c,co ty tutaj robisz Louis.?- Spytał wampir z paniką w głosie.
- Jestem.! A ty idź stąd i nie wracaj Chad.! Jasne.?! - Ryknął Louis.
- No, dobrze, ale mnie pość. Proszę- Powiedział Chad.
Louis wyzwolił Chada, a ten podniósł się.
- Jeszcze się spotkamy- Powiedział Chad patrząc na mnie.
Louis przeskoczył przez płot i po chwili był już obok mnie. Byłam zdumiona. Co on tutaj robił.? Ale on...on uratował mi życie. Jestem mu wdzięczna.
Nie odzywałam się. Po prost siedziałam na ławce i wpatrywałam się w miejsce gdzie jeszcze nie dawno stał wampir o imieniu Chad. Louis uznał chyba, że go tu nie chcę i udał się w kierunku furtki.
- Louis...- Powiedziałam nadal wpatrując się w pustą przestrzeń- Zostań. Proszę. Boję się.- Wymamrotałam a po moim policzku potoczyła się łza.
Louis obrócił się w moją stronę i zbliżył się do mnie. Ja wstałam z ławki i przytuliłam się do niego. Miałam ochotę już nigdy go nie puścić.
Poszłam z Louisem do domu. Zamknęłam drzwi na wszystkie możliwe spusty. Zaprowadziłam Louisa do mojego pokoju.
Louis stał pod oknem i wpatrywał się w ciemność, a ja stałam pod drzwiami i patrzyłam na niego.
- Louis...dziękuję ci...- Powiedziałam cicho.
- Nie ma za co- Odparł Louis nadal wpatrując się w okno.
Zapadła chwila ciszy. Tej głupiej i niezręcznej ciszy, której tak bardzo nie lubiłam. Podeszłam do Louisa. Louis momentalnie się obrócił i pocałował mnie.
- Jesteś dla mnie całym światem. Proszę cię uważaj na siebie- Powiedział mi Louis na ucho.- Kocham cię- Dodał po chwili.
Założyłam swoje ręce na szyi Louisa i pocałowałam go. Louis uniósł mnie, a ja oplotłam swoje nowi wokół jego pasa.
Po chwili Louis rzucił mnie na łóżko i położył się obok. Znowu zapadła chwila ciszy. Po chwili zaczęliśmy się śmiać.
Louis wstał z łóżka i zaczął się na mnie patrzeć i czułością. Ja po chwili także wstałam. Wpatrywaliśmy się w siebie jakiś czas. Nagle Louis zaczął mnie całować i wywaliliśmy się na łóżko.
Może to dziwnie zabrzmi ale przy Louisie czuje się bezpiecznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz