Obudziłam się o 9:00. Wzięłam książkę i zaczęłam ją czytać. Później zeszłam na dół i na chwilę wyszłam z domu po jakąś gazetę, którą zawsze rano przynosił gazeciarz. Wzięłam ją z wycieraczki i poszłam z powrotem do pokoju. Był w niej artykuł o dziwnym zaginięciu pewnej kobiety. Nad ranem znaleziono jej ciało. Morderstwa dokonano niedługo przed przyjazdem policji. Było napisane, że gdy ją znaleziono, była sina, a po jej szyi spływała krew...świeża krew, a raczej jej resztki. W szyi były ślady zębów.
Co za psychopata mógł to zrobić.? A...no tak...Louis. Usiadłam na łóżku i chciałam znowu iść spać, co udało mi się.
Gdy się obudziłam było za 10 16. O 16 coś miało być ale...jakoś nie pamiętam co. Wstałam z łóżka i poszłam umyć zęby. Uczesałam włosy i nagle zadzwonił domofon. Wyszłam przed dom. Za furtką stał Louis. No tak przecież się umówiliśmy na 16, a niech to szlak. Ja się go boję, jest przerażający i psychiczny. Obróciłam się i chciałam wejść do domu.
- Ej.! Otwórz.!- Krzyknął Louis.
- Hahaha. No chyba nie.! Ja chcę jeszcze żyć.!- Odkrzyknęłam.
- No wiesz...mogłaś nie wkładać nosa w nie swoje sprawy...a kat w ogóle...jaką masz grupę krwi.?
- Ty serio jesteś nienormalny.
- Ale projekt, musimy razem zrobić, czy tego chcesz czy nie.
Uznałam, że ma racje więc go wpuściłam.
- Fajny strój...- Powiedział Louis
- Zamknij się.! To moja piżama...
- Aha...zajebista- Powiedział Louis uśmiechając się bardzo szeroko.
Zaprowadziłam Louisa do salonu. Sama poszłam do pokoju się przebrać w coś normalnego. Założyłam czarną bluzkę, krótkie czarne spodnie i białe trampki. Udałam się do salonu i usiadłam na fotelu naprzeciwko Louisa. Po chwili wstałam i poszłam po nożyczki. Przy okazji się nimi przecięłam. Podeszłam do stołu, rozłożyłam potrzebne materiały i zerknęłam na Louisa. Patrzył się na moją ranę. Patrzył się na nią, jak sęp na padlinę. W pewnym momencie oblizał zęby lecz po chwili odwrócił głowę.
- Weź tą ranę.!- Krzyknął Lou
- Nie.
- Idź po plaster.!
- Nie.!
- Kurde.! Idź po ten plaster albo coś ci zrobię.!
- No ok...spokojnie...
Poszłam po ten głupi plaster bo jeszcze by się popłakał. Następnie poszłam robić ten projekt z Louisem. Że też nauczyciel musiał mi przydzielić akurat jego. Co prawda nikogo innego nie znam ale jakoś bym sobie poradziła.
*
Zrobiliśmy już połowę projektu. Nawet się trochę do siebie przekonaliśmy ale i tak Louis wydaje się dziwny. A po tym co widziałam ostatniego dnia wolę się z nim tak bardzo nie przyjaźnić, bo ja mu zaufam, a on mnie zabije, a ja chcę jeszcze żyć.
Odłożyliśmy projekt i uznaliśmy, że pójdziemy na spacer. Nie lubiłam chodzić po dworze jak było ciemno, wydawało mi się w tedy, że ktoś mnie cały czas obserwuje.
Wyszliśmy z domu, zamknęłam drzwi i poszliśmy przed siebie. Tym razem też miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje albo śledzi.
- Ej...co się tak oglądasz za siebie cały czas.?- Spytał Louis śmiejąc się.
- Mam wrażenie...a z resztą nie ważne...- Odpowiedziałam siadając na ławce.
Louis usiadł obok mnie. Położył swoją dłoń na mojej nodze. Przeszedł mnie dreszcz, miał strasznie zimne ręce. Dotknęłam jego twarzy, była równie zimna. Przecież on jest zimny jak trup. Obok nas przechodziło pełno ludzi, w pewnym momencie Louis wstał z ławki i poszedł za kimś prosząc mnie abym zaczekała.
Po 10 minutach wrócił. Uśmiechnął się do mnie, a po jego kłach spływała czerwona maź.
___________________
Sorka, że takie krótkie ale niezbyt miałam pomysł ;/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz